Kocic od czwartku choruje na anginę. W związku z tym, aby oddzielić "siedlisko i bazę wypadową paciorkowca" (kopyrajt Miś) od reszty rodziny, Łucja z tatusiem pojechała do babci.

W końcu Kocic ma trochę czasu dla siebie...

No i oczywiście, bo jakże mogłoby być inaczej jakoś straszliwie pusto i smutno się zrobiło. Nieprzeczytane książki w stosikach smutno mrugają, nieobejrzane filmy rozpychają się na dysku... bałagan jak był, tak jest, ale tu będziemy zwalać winę na gorączkę...

Jutro Łucja wraca.